Ale przyjaciele jej nie słyszeli. Biegła korytarzem, by nie spóźnić się na eliksiry. Potknęła się o swoją szatę i z hukiem uderzyła o posadzkę. Po nogach ciekła jej krew. Nie wytrzymała. Wstała i kulejąc pobiegła do łazienki prefektów.
Tam nikogo nie będzie-pomyślała. Skuliła się koło umywalki i zaczęła przemywać je wodą. Co prawda mogła je uzdrowić czarami, ale nie miała siły. Tup, tup! Ktoś tu szedł. Hermiona zbladła jeszcze bardziej. Niemal zlewała się z marmurową ścianą. Do łazienki wszedł blady mężczyzna z blond włosami i pięknymi granitowymi oczami. Spojrzała na jego koszule... Srebrno zielone elementy. To był Draco Malfoy... Straciła przytomność.
- Ach! Obudziła się!!! Seamus!
- Tak, psze Pani?
- Biegnij po Pottera i Weasleya. Bardzo się za nią stęsknili.